Majowe, słoneczne popołudnie w środku pracowitego tygodnia i niespodziewany telefon od kolegi Marcina...jest zaproszenie do Grecji na zawody..., Ja nie mogę jechać...jesteś chętny ??? Też pytanie mi zadał :) Błyskawiczne 5 sekund zastanowienia i męska decyzja -jadę !!! Przy okazji wykonany dodatkowy telefon do klubowego kolegi Piotra i jest wspólna mega szybka decyzja o wyjeździe. Potem zamawianie biletów, dokumenty na zawody i cała ta otoczka logistyczna, zbieranie informacji jak się łowi w Grecji na tych wodach, jakie zestawy, jakie ryby itd...
Po kilku miesiącach czekania nadszedł ten dzień, czyli 6 październik, lotnisko Modlin, bagaże, wędki i cały osprzęt, doskonałe humory, chociaż niewielki stres też był, samolot, start, lecimy i
po 120 minutach jesteśmy w Salonikach cali, zdrowi z kompletnym sprzętem i gotowi do rywalizacji w 3rd Sunset International Surfcasting Tropyh "Respect the sea"...Ufffff
Na lotnisku odbiera nas Alex wysłany przez organizatorów, który zabiera nas w pierwszej kolejności do sklepu wędkarskiego sponsora zawodów, gdzie poznajemy kilka nowych przynęt, na które będziemy łowić, zaopatrujemy się również w kilka elementów wędkarskich jak i w przynęty na dzisiejszy, zaplanowany trening. Następnie 90 km przejażdżki na południe wzdłuż greckiego, zachodniego wybrzeża morza egejskiego w okolice miejscowości Leptokaria do Hotelu Posejdon Palaces. Widoki przepiękne, z jednej strony morze egejskie, a z drugiej masyw górski Olimp, pogoda wyśmienita około 22 stopni, słonecznie i lekki ciepły zachodni wiatr. Docieramy do hotelu, gdzie jesteśmy przywitani przez organizatorów, Renę i Alexandra z Academy Greece Fishing Activities, następnie spotykamy się z polską liczną ekipą Grauvell Team, która rozkoszuje się już od dwóch dni w luksusach czterogwiazdkowego hotelu Poseidon Palace. Po wszystkich oficjalnych przywitaniach i zainstalowaniu się w naszym pokoju hotelowym postanawiamy jednak dzisiaj nie realizować treningu, ze względu na zmęczenie jak i na fakt, iż jutro zapowiadają zmianę pogody, która teoretycznie może pokrzyżować nam nasze stretegię wędkarskie. Udajemy się na plażę aby zrelaksować się kąpielą w morzu i organoleptycznie poznać naszego przeciwnika z którym będziemy się zmagać przez kolejne dwa dni. Wieczorem oczywiście kolacja i mała wspólna integracja, rozmowy na temat organizacji zawodów, greckiej kultury i oczywiście strategia na same zawody.
Sobota 7 październik. Poranek rozpoczyna się pięknym widokiem z balkonu pokoju hotelowego na wschód słońca z lekko wzburzonego morza, następnie śniadanie i o 10:00 oficjalne otwarcie zawodów z prezentacjami i hymnami poszczególnych drużyn i krajów: Grecja, Turcja, Tunezja, Polska, Cypr, Niemcy, Maroco, Albania, Francja, Bułgaria, Macedonia, Serbia. Potem odprawa techniczna, lunch i wyjazd na sektory aby od godziny 14:30 rozpocząć rywalizację w międzynarodowym składzie.
W tym miejscu szybko opiszę sytuację związaną z zasadami rywalizacji. Staruje 80 zawodników z 12 państw. Organizatorzy dzielą nas na 8 sektorów na piaszczystych plażach, niewiele różniących się od naszych i tutaj walka w sektorach będzie miała decydujące znaczenie w punktacji i klasyfikacji ogólnej. Łowimy na 30 metrowych stanowiskach ,na dwie wędki, zajmując pozycję na stanowisku na tzw. numerku. Jesteśmy zaopatrzeni przez organizatora we wiaderka do przetrzymywania złowionych żywych ryb. Do punktowania liczą się wszystkie ryby, które maja więcej niż 12 cm i musimy do miary przedstawić je w stanie żywym. Organizator zabezpieczył jednakowe przynęty dla wszystkich na dwie tury zawodów, a łowiliśmy między innymi na nereidy, Bibi - to te grube robaki jak palec i MiniBibi - czyli ich miniaturki i coś co podobne jest do nereidy i schowane jest w patykach -niestety nie pamiętam nazwy tej przynęty.
Punktowanie odbywa się w następujący sposób: za każdą złowioną wymiarową rybę zawodnik otrzymuje 10 pkt + 1 pkt za każdy gr ryby. Czyli złowionych 10 ryb o łącznej wadze 550 gr daje nam :
550+100=650 pkt. Ciekawa metoda punktowania ryb, jak dotąd mi nie znana, a czy sprawiedliwa, to chyba trzeba by było przetestować kiedyś na naszych zawodach.
Ale do rzeczy. Jest sobota 7 października, godzina 13:30, pojawiamy się na plaży na swoich stanowiskach i własnym oczom nie wieżę. Zamiast spokojnej czystej wody, do której generalnie się przygotowywaliśmy pojawia mi się zburzone, mętne morze z falami do 70 cm, ciśnienie 1006hPa, temperatura powietrza 16,1, dość silny północny wiatr, który wieje nam od lewej strony i do tego
zachmurzenie całkowite i przelotne deszcze. Miało być tak pięknie !!! A tu polska pogoda !!!
Przygotowani do tzw lekkiego, delikatnego łowienia długimi zestawami około 200 cm z trokami nawet do 70 cm i małymi haczykami( 10, 12, 14), praktycznie bez żadnych ozdobników i całe zestawy oparte na fluorocarbonie, z ciężarkami max do 110 gr, zaczęły wzbudzać we mnie obawy co do swej skuteczności przy napotkanych warunkach pogodowych. Tutaj wielkie podziękowania dla Arka Kąkola, który nas odpowiednio nakierunkował co do przygotowywania zestawów, ponieważ niebywałym zbiegiem okoliczności było to, iż był on na tych plażach kilka dni przed nami.
Po szybkiej analizie łowiska oraz pogody czas wyciągnąć wnioski i podjąć walkę, no bo przecież po to tu przyjechaliśmy. Szybkie przygotowanie stanowiska, rozłożenie sprzętu, przygotowanie przynęt, wzrokowa ocena wody i zagadka na jakie zestawy łowić... Przy panujących warunkach postanowiłem jednak użyć sprawdzonych kilka tygodni wcześniej na GPP zestawów leszczowych i płociowych, które przyniosły zamierzone efekty w Polsce. W związku z tym, iż dwa stanowiska dalej w prawo łowił kolega Dawid Furman czułem się prawie jak nad Bałtykiem.
14:30 rozpoczynamy turę, zaczyna padać deszcz i nadal wieje. Pierwsze zestawy w wodzie jeden blisko około 30m, drugi dalej gdzieś na około 60 m. Okazuje się że jest spory uciąg, który przy ciężarkach niskiej wagi jest uciążliwy ponieważ nie można zatrzymać zestawów, co oczywiście skutkuje kilkoma splątaniami z sąsiadami. A w związku z tym, iż byliśmy nastawieni na delikatne łowienie więc o ciężarkach 150 gr nie było w ogóle mowy. Na szczęście miałem ze sobą dwa stare angielskie 110 gr z wąsami i dwie szt. piramidek 130 gr, tak wziąłem na wszelki wypadek. Szybka korekta obciążenia przygotowanie kolejnych zestawów i innego rodzaju przynęt oraz obserwacja konkurencji po obu stronach mego stanowiska i taka sytuacja trwa około godziny. Stwierdzając że niestety bliska penetracja łowiska nie daje efektów zarówno u mnie jak i u konkurencji postanawiam jak to się mówi w żargonie surfcastingowym "cisnąć zestawami ile fabryka dała" pomiędzy 80 a 100 metrem tak aby przerzucać rewę i próbować szukać ryb na głębszej wodzie. Niestety silny boczny wiatr w porywach do 50km/h nie ułatwiał zadania, lecz wytrwałość i trochę szczęścia w kolejnych godzinach zaowocowały trzema punktowanymi rybami. Udało mi się złowić trzy nowe jak dotąd dla mnie gatunki ryb: Mormora, sola, Dorada, które dały mi 4 miejsce sektorowe.
Natomiast klubowy kolega i współtowarzysz w tej przygodzie, Piotr Badełek łowi w swoim sektorze 3 ryby i tym samym zdobywa 1 miejsce sektorowe. O 19:30 kończymy turę, zadowoleni i szczęśliwi z osiągniętych wyników oraz cali mokrzy z powodu padającego deszczu przez pół tury, wracamy do hotelu. Warto również przedstawić fakt, iż startująca również między innymi nasza koleżanka z Polski Izabella Weimann w swoim sektorze również miażdży konkurencję zajmując 1 miejsce w sektorze. Wieczorem oczywiście wymiana spostrzeżeń, doświadczeń, pracy sędziów, organizatorów, omawianie łowisk na poszczególnych sektorach itd.. ogólnie rzecz biorąc - taka wędkarska nuda... Sobota kończy się dla wszystkich dość późno lecz w końcu nadchodzi czas na zasłużony odpoczynek i regenerację...
Drugi dzień rywalizacji, czyli październikowa niedziela zaczyna się dość wcześnie, bo o 5:00 jesteśmy już na śniadaniu, szybkie pakowanie sprzętu i o 7:00 rozpoczyna się druga tura zawodów. Pogoda
niestety nie zachwyca i nie rozpieszcza. Nadal mamy silny północny wiatr wiejący w porywach do 60mk/h, temp. powietrza 14,1, ciśnienie 1012hPa oraz fala podobna jak w dniu poprzednim. Strategia jest
prosta, skoro dalekie rzuty dały możliwość złowienia ryb w dniu wczorajszym, to trzeba zacząć od tego, warunki pogodowe się nie poprawiły, jedynie przestało padać. Pierwsza godzina intensywnego łowienia, zmiany zestawów i przynęt średnio co 15 minut daje skromne efekty w postaci jednej Mormory ale konkurencja wcale nie jest lepsza. Na stanowisku po lewej stronie łowi kolega Krzysztof Małecki, któremu udaje się złowić również jedną rybę. Chwilowe rozluźnienie, wspólne rozmowy i dalej ostra praca wędkami skutkują złowieniem przeze mnie jeszcze jednej Mormory i te dwie piękne ryby dają mi 2 miejsce w sektorze, który notabene nie był łowny, ponieważ zawodnik z Francji który zajął 1 miejsce w sektorze miał 4 ryby. Klubowy kolega Piotr łowi tego dnia 6 ryb i zdobywa również 2 miejsce w sektorze, natomiast Iza znów pokazuje swoją klasę i zajmuje też 2 miejsce sektorowe z bodajże 10 rybami. Druga tura zawodów kończy się o 12:00, po czym udajemy się zmęczeni, przewiani wiatrem ale za to bardzo zadowoleni do hotelu na zasłużony odpoczynek, aby zregenerować siły i przygotować się do uroczystej kolacji i ceremonii zakończenia zawodów. Najlepsze wyniki w klasyfikaci generalnej wśród reprezentatntów naszego kraju uzyskują: 5 miejsce Piotr Badełek, 7 miejsce Izabella Weimann, 16 miejsce Przemysław Klarecki, 19 miejsce Łukasz Waściński.
 |
 |
To co dobre ma to do siebie, że szybko się kończy. I tak też się stało z naszą grecką przygodą surfcastingową. Zwycięzcy odebrali nagrody, nastąpiła wymiana podziękowań, wspólne zdjęcia, zaproszenia na kolejne zawody w innych krajach, wszystko zostało zwieńczone uroczystą kolacją, śpiewami i tańcami, i aż żal się zrobiło, że nadszedł już czas powrotu do kraju.
Podsumowując całokształt greckiej przygody mogę zdecydowanie powiedzieć, iż był to bardzo udany wędkarski wyjazd zagraniczny ze wszystkich, w których do tej pory miałem okazję brać udział. Udana organizacja, ciekawe tereny, możliwość rywalizacji z innymi, zagranicznymi zawodnikami, ciepła atmosfera wśród zawodników, a zwłaszcza w polskiej ekipie. Nie wszystkim polskim zawodnikom greckie plaże były przychylne w połowy ale jako kraj wypadliśmy moim zdaniem bardzo dobrze.
W tym miejscu chciałbym podziękować Organizatorom Renie i Alexandrowi z Academy Greece Fishing Activities za możliwość startu w tych zawodach, za organizację i ciepłe przyjęcie. Sponsorom i firmie Sunset. Marcinowi Kulczykowi za odstąpienie zaproszeń, które pozwoliły nam na ten wyjazd. Alinie, naszej nowej koleżance mieszkającej od 18 lat w Grecji, która służyła swa pomocą w komunikacji i przekazała nam sporo informacji na temat Grecji i Greków, jak również całej ekipie z Grauvell Team za wspólnie spędzone chwile,Stanisławowi Szymańskiemu za udostępnienie zdjęć, no i oczywiście mojemu koledze klubowemu Piotrowi Badełkowi za wspólną przygodę.
FOTORELACJA